Marek Bieńczyk - Melancholia - ebook

  • View
    215

  • Download
    1

Embed Size (px)

DESCRIPTION

Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragment penej wersji caej publikacji. O tych, co nigdy nie odnajd straty Fragment MarekBieczyk Sfery Od autora 4/46

Transcript

  • Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragmentpenej wersji caej publikacji.

    Aby przeczyta ten tytu w penej wersji kliknij tutaj.

    Niniejsza publikacja moe by kopiowana, oraz dowolnierozprowadzana tylko i wycznie w formie dostarczonej przezNetPress Digital Sp. z o.o., operatora sklepu na ktrym monanaby niniejszy tytu w penej wersji. Zabronione sjakiekolwiek zmiany w zawartoci publikacji bez pisemnej zgodyNetPress oraz wydawcy niniejszej publikacji. Zabrania si jej od-sprzeday, zgodnie z regulaminem serwisu.

    Pena wersja niniejszej publikacji jest do nabycia w sklepieinternetowym Czytelnia Online.

  • Marek Bieczyk

    Melancholia

    O tych, co nigdy nie odnajd stratyFragment

    Sfery

  • Od autora

    mile Cioran, jeden z kilkudziesiciu imiennych (i milionw bezi-miennych, lecz kt ich zliczy) bohaterw tej ksiki, swj pierwszytekst o melancholii napisa w wieku lat dwudziestu. Powici good razu bo jak si jest modym, to si chce od razu dzieuw dugiej historii melancholii najwaniejszemu: miedziorytowi Al-brechta Drera Melencolia I. Pisa w nim o rnicy w rozumieniumelancholii midzy renesansem Pnocy, najlepiej reprezentow-anym wanie przez Drera, a renesansem woskim. Melancholiaw tym pierwszym, twierdzi Cioran, jest bliej rozpaczy; melancho-lia woska, poudniowa, agodzi swe otchanie doznaniem aski,lekkim, tajemniczym umiechem rzucanym w nieskoczono;wizi czce czowieka ze wiatem nie zostay tu jeszcze zerwane.

    Zapewne wikszo ksiek, a przynajmniej ksiek melancholij-nych, powstaje tam, gdzie rozpacz spotyka si z ask. Do tematumelancholii Cioran bdzie wraca przez cae swe dugie ycie, upor-czywie, namitnie, wiedzc, e wci nie wypowiedzia jej istoty lubte to, e jej istot wyraa trzeba wci inaczej, krcc wok niejsowa nieznuenie jak buddyjski mynek. Kiedy pitnacie lat temu

  • pisaem O tych, co nigdy nie odnajd straty, zdawao mi si przezchwil, e swoje ju powiedziaem i e Saturnowy palec przestaniemnie dga. Dzisiaj, spogldajc na strony pniej zapisane, dziwisi swej naiwnoci. Ale te ladem Ciorana widz wyraniej, etopos melancholii, jeden z najstarszych i najbardziej w naszej kul-turze trwaych (bo przecie ju staroytni Grecy...), jest niesych-anie ywotny i wywouje wci dalsze echa. To jego paradoks: chomwi o yciu na prb zamierajcym, cho wypowiada si ju odtrzydziestu albo i trzystu stuleci, przenika go tajemnicza energia,ktra popycha do pira kolejne pokolenia. W cigu tych pitnastulat powstao w Polsce bardzo duo ksiek melancholijnych i mel-anchologicznych, wydano wiele przekadw powiconych melan-cholii i odnie mona wraenie, e porywa nas wiea ledzien-nicza lawina. Nie wiem czy dobrze to, czy le, lecz dorzucam doniej raz jeszcze t star piewk, zanim midzy rozpacz a askprzyjdzie mi kiedy w nowej postaci przemierzy plac Carrousel.

    Warszawa 2011

    4/46

  • INa placu Carrousel

    Wiktorowi Hugo1Andromacho, o tobie myl. Strumie may,To biedne, smutne lustro, gdzie zalni przed latyTwych wielkich cierpie wdowich majestat wspaniayTen Simois, kamca, zami twoimi bogaty,Uyni nagle pami m, podn w widzenia,Gdym przez nowy Carrousel przechodzc nie zwleka.Starego nie ma ju Parya (tak si zmieniaKsztat miasta, prdzej jeszcze ni serce czowieka);Dzi to pole barakw ju tylko pamitam,Ten stos gowic w obrbce, kolumny i trawy,Od kau zzieleniae bloki, fundamentyI skad wszelkich rupieci szybkami jaskrawy.

  • Tu niegdy menaeria miaa swe obozy,Tu raz ujrzaem, kiedy chodnym, czystym ranemBudzi si Praca, gdy asenizacji wozyW cichym powietrzu dudni mrocznym huraganem,abdzia, ktry wygramoliwszy si z klatki,O bruk wyschnity stopy petwiste wyciera,Wczc po szorstkiej ziemi pir swych jedwab gadki.Przed rynsztokiem bez wody ten ptak dzib otwieraI kpic niespokojnie biae pira w kurzu,Z sercem penym rodzinnych jeziora bkitwRzek: Wodo, kiedy spyniesz? Kiedy zagrzmisz, burzo?.Widz tego biedaka, najzgubniejszy z mitw,Jak m u Owidiusza w niebo lazuroweW niebo, ktre przenika ironia zowroga,Na konwulsyjnie drcej szyi wznosi gowChciw, jakby z wyrzutem zwraca si do Boga.2Pary si zmienia! Lecz trwa w smutku mego glorii!Paace, rusztowania, marmuru kaway,Stare przedmiecia, wszystko godne alegorii,I drogie me wspomnienia s cisze ni skay.Take sprzed Luwru obraz ten jeden wyniosem:Myl o moim wielkim abdziu z podlotemSzaleca, jak wygnacy miesznym i wyniosym,I bez przerwy trawionym tsknot! A potemO tobie, Andromacho, ty, ktra wypadaZ rk ma, dzika ania pod wadz Pirrusa,Przed pustym grobem zgita w ekstazie, poblada,

    6/46

  • Ty, wdowo po Hektorze, ono Hellenusa!Myl o tej Murzynce chorej na grulic,Drepccej w bocie, szukajcej dumnym okiemKokosw, co zostay w przepysznej AfryceZa niezmierzonym murem mgy i dymw mrokiem.O tych wszystkich, co zami wasnymi si poj,O tych, co nigdy, nigdy nie odnajd straty,1 jak dobr wilczyc ssaj Bole swoj,I o wtych sierotach uschnitych jak kwiaty.Take w lesie, gdzie duch mj bka si wygnany,Stare Wspomnienie z moc dmie w rg, budzc dreszcze!Myl o marynarzach rd wysp zapomnianych,O jecach, zwycionych!... i o innych jeszcze.

    Charles Baudelaire, abd(w przekadzie M. Jastruna)

    Przechodniu, zatrzymaj si (skoro ju przeczytae ten wiersz,a to dla mnie wane) przed nowym Carrousel.

    Dzisiaj (koczy si wanie rok 1996 i dojrzewaj ju wina dlauczczenia nowego stulecia) jego kolejna przebudowa dobieganiemal koca i zosta otwarty dla publicznoci cho ostatnieprace jeszcze trwaj i nie wszystkie rusztowania znikny; leczprzez ostatnie lata by plac Carrousel, jak w Paryu Baudelairea,wielkim polem barakw, stosem w obrbce, skadem rupieci.Blisko ptora wieku od chwili Baudelaireowskiej miejskiejwczgi, jakiej wiersz abd jest jednym z pikniejszych opisw,Pary przez kilkanacie lat mudnych robt odtwarza dokadniena tym samym dziedzicu Luwru przestrze melancholijnegodowiadczenia, w ktrej spotykay si jak wwczas, i spotykajnadal, odchodzce z gruzami miasto stare i budowane na nim,jeszcze tu niewyraziste, jeszcze fragmentaryczne, miasto nowe.

    7/46

  • Walter Lepenies w wygoszonym parset metrw dalej wykadzieinauguracyjnym w Collge de France, powiconym kocowiutopii i powrotowi melancholii, mwi niedawno o kolejnej chwilihistorycznej, gdy w myli europejskiej moe przeway skonnomelancholijna. Nastaje raz jeszcze czas melancholii, opowiadai zarazem przestrzega przed ponownym w dziejach Europy odwr-ceniem monety, ktrej Melancholia i Utopia s jak pisa GnterGrass orem i reszk. Co prawda ostatnie utopie si rozsypay:wraz z upadkiem muru berliskiego dobiega kresu socjalistycznautopia celu i, zaraz za ni, kapitalistyczna utopia rodkw us-tanowiona na przekonaniu, e postp wiedzy i techniki stanowi na-jlepszy sposb przeobraenia Europy, caego wiata, w powszechnespoeczestwo obywatelskie; lecz homo europaeus nie ma prawateraz, w kolejnej chwili historycznej deziluzji, szuka schronieniaw melancholii. I konkludowa zdaniem Paula Valryego: Na-jbardziej pesymistyczna ocena czowieka, rzeczy, ycia i jego war-toci, wchodzi w cudown zgod z dziaaniem i optymizmem,ktrych ocena ta si domaga. I to jest europejskie.

    W tym samym mniej wicej czasie, cho kilometr dalej, JeanBaudrillard mwi, odwrotnie, o utopii urzeczywistnionej, jakw ostatnim dziesicioleciu przyniosy zjawiska powszechnej orgiiwyzwolenia oraz niemiertelnoci funkcjonalnej. yjemy, twier-dzi Baudrillard, w wiecie po orgii, w ktrym wyzwolilimywszystkie moliwoci, przebieglimy wszystkie drogi, wykorzys-talimy wszystkie rodki produkcji, a nawet wirtualnej nadproduk-cji rzeczy, ideologii, przekazw... W tym szalestwie nasycenia,w tym obdzie wyczerpywania produkcyjnych moliwoci, jakrwnie w rozwoju psychologicznych i sportowych technik speni-ania siebie samego, wyrubowywania naszej tosamocii skutecznoci, osignlimy na podobiestwo niezuywalnejpyty kompaktowej przeraajcy, niebezpieczny stan nasycenia,w ktrym nie ma miejsca na brak, strat, na by moe zbawienne

    8/46

  • w tej nowej sytuacji cywilizacyjnej stany melancholijne: wyobcow-anie, rnic, tsknot.

    Midzy czerwonym i zielonym wiatem, midzy tym ju niewolno i nie trzeba, by bya a dobrze by bya, cho moe ju niesposb, mwionym melancholii pod koniec tego stulecia, wybierzsobie, przechodniu, co chcesz; lecz wczeniej przyjrzyj si ze mnjej rnym obliczom na placu Carrousel.

    9/46

  • IIFlneur i inni jeszcze

    Wielki wiersz Baudelairea odczytywany bywa czsto jako poetyck-ie rozpoznanie nowoczesnego podmiotu melancholijnego. Popierwsze zatem, z cywilizacyjnego punktu widzenia jest to opiswygnania i samotnoci w coraz bardziej anonimowym miecie,w ktrym, jak napisze poeta w innym miejscu, przechodziespotyka na ulicy nie tyle nawet nieznajomych, co nieznajomych,o ktrych wie, e nie ujrzy ich nigdy wicej. W Paryu latpidziesitych XIX stulecia rozgrywa si dramatycznie spitrzonedowiadczenie nagego przeobraenia miasta, zagraajce formomjego dotychczasowego ycia: jest to, rozpoczta jeszcze za mon-archii lipcowej, destrukcja penych ycia i barw dzielnic central-nych, gdzie w jednej niepodzielnej przestrzeni wspistnieli cygan-eria, rzemielnicy i robotnicy. Przestrze t naruszy, wrazz nastaniem Drugiego Cesarstwa, wraz z narastajcymi procesamialienacji i reifikacji, nowa strategia pikna, ktra zastpi opiewanew Baudelaireowskiej poezji krte fady starych stolic up-orzdkowanym systemem szerokich i prostych avenues, wielkich,

  • lecz bezludnych placw, patetycznych lecz pustych budowli, i ob-szernych lecz zimnych monumentw. Flneur, paryski wczga,porwnujc now dzielnic Luwru z tym, co jeszcze niedawno ist-niao tu w sposb naturalnie ywioowy i nieuporzdkowany, czyte rozronite, wyludnione konstrukcje z uczuciem nieau-tentycznoci, jakie wzbudza w nim ceremonialny reym DrugiegoCesarstwa, a w wymiarze egzystencjalnym analogicznie doznajechwil teraniejsz, chwil przeobraenia miasta, jako czas ju muobcy, i wobec bogactwa i barw ycia przeszego pozbawionysensw. Andromacha przed pustym grobem zgita, a z ni wszy-scy wymienieni w opowieci flneura staj si wic figuraminega