Pamir Highway

  • View
    243

  • Download
    1

Embed Size (px)

DESCRIPTION

Autor: Mira / MotoTurysta 163

Text of Pamir Highway

  • Pewnie niejeden motocykl wjecha tego roku do Iranu, sami spotykalimy po drodze takich, ktrym si udao. Ale kiedy to my

    zaczlimy si stara o irask wiz okazao si, e musimy zainwestowa nie tylko w Carnet de Passage ale i w lokalnego przewodnika,

    ktry towarzyszyby nam na caej trasie. Nie chcielimy cign za sob kosztownego ogona zdecydowalimy wic, e nie pchamy si

    na si tam gdzie nas nie chc i jedziemy do Tu robio si nerwowo, bo wyjazd za miesic, a naszym celem pozostawa jakby brak

    celu; aden pomys nas nie zadawala. I wtedy przyszed nam do gowy Pamir.

    W kwestii wiz zdalimy si na fachow

    pomoc biura Sputnik i dzie przed wyjazdem trzymalimy w rkach paszporty z nowymi stemplami. Brakowao tylko turkmeskiego,

    odmwiono nam wizy turystycznej, a tylko takie chcielimy, bo daway wicej elastycznoci w podry. Sprbujemy wic po drodze

    zdoby tranzytow, a pki co ruszamy.

    Pierwszy cel to Trasa Transfogarska, jako nam do tej pory nie bya po drodze, teraz docieramy nieomal bez mapy, bo liczba

    mijanych motocykli nie pozostawia wtpliwoci, e jedziemy w dobrym kierunku. Mamy wraenie, e ilociowo jako nacja przodujemy

    w tym wycigu ku grskim szczytom, szczliwie dla nas, bo to wanie rodacy spotkani na jakim wyjtkowo widowiskowym zakrcie

    uwiadamiaj nam, e beztrosko przez nas ominita stacja benzynowa w dole bya ostatni przed grskim odcinkiem i w zwizku z tym

    do jego koca moemy nie dojecha. Dziki chopaki, wiemy ju, e nie znalelicie kasku, ktry stoczy si w przepa jednemu z Was,

    ale mamy nadziej, e mimo to dalicie rad wydosta si z krainy Drakuli i wrcilicie szczliwie do kraju.

  • My tymczasem zawrcilimy, eby napeni baki, po drodze pomagajc jeszcze podnie si szwedzkiemu motonicie, ktry polizgn si

    na zakrcie i jego beemka niczym ranny o ley teraz na boku na rodku drogi.

    Przykry to widok, tym bardziej e Szwed chyba zama rk, wypada nam wic

    tylko podzikowa opatrznoci, e dla nas bya przychylna i mimo e Transfogarsk

    przejechalimy jakby dwukrotnie, to bez adnego uszczerbku.

    Dwa dni pniej przekraczamy Bosfor i kierujemy si na Ankar, gdzie chcemy

    zostawi wniosek o wiz do Turkmenii. Mimo e ambasada oficjalnie zamknita,

    bo akurat goszcz jakich waniakw od siebie, to otwieraj dla nas stalow

    bram, ka zostawi papiery i za tydzie zgosi si po wiz w Baku! Dobra

    nasza! Lecimy dalej nad Morze Czarne, tego wybrzea Turcji jeszcze nie znamy.

    Trasa wzdu morza: palmy, szerokie promenady, chwilami mamy wraenie, jakbymy byli na Francuskiej Riwierze! Tylko czy

    ktokolwiek na Riwierze obdarowaby nas workiem orzechw, tak ni std ni zowd, bez adnego powodu, tylko dlatego, e akurat

    zatrzymalimy si przed ma piekarni na przedmieciach?

  • Jedziemy dalej, wjedamy do Gruzji, pod granic szybka kpiel w wodzie o temperaturze domowego rosou i odbijamy nieco

    na pnoc. Slalomem omijamy krowy wylegujce si na drodze na przedmieciach Batumi i powoli wraz z drog pniemy si w gr.

    Jest biednie, ale ludzie otwarci, umiechnici, zawsze kto zagada, jak nie staruszek z awki pod sklepem, to dzieciak na deskorolce

    wasnej roboty. Machaj do nas kierowcy z mijanych samochodw, dopiero po kilkunastu

    kilometrach zdajemy sobie spraw, e machali nie z sympatii, ale eby nas ostrzec przed

    tym, co przed nami. Bo nagle asfalt, nie najlepszej jakoci, ale zawsze to asfalt, koczy si

    i zaczyna co, co normalnie jest pod nim. A wic ubita droga, potem droga kamienista,

    wirowa, piaskowa, znowu kamienie, gruz, troch bota i cigle w gr i w gr. Dwjka,

    jedynka, dwjka, zakrt, jedynka, pn si za Makiem, na zakrcie prbuj zjecha nieco

    na prawo, bo jad nie t co trzeba kolein drogi i nagle leymy na boku. Wolno jechaam

    wic nic nam nie jest, zanim Maciek zauway nasz brak w tylnym lusterku i zdoa

    zawrci, ju pomagaj mi si podnie pasaerowie z mijajcego nas busa.

    widoki pikne, ale nie ma szans, eby duej rozejrze si

    po okolicy, bo to ju nie jazda, a walka o ycie,

    nie mona sobie pozwoli na chwil nieuwagi.

    I znowu pod gr

    ale co jest pod powierzchni ju nie. Maciek przejeda, ja za nim, ale nie trafiam na te same kamienie, po ktrych on dotar na drug

    stron i znowu le na boku. Woda wlewa si do butw, spodnie mokre, cae szczcie, e mimo nocy jest ciepo wic i wilgo na ciele

    Powoli si ciemnia, ksiyc dowietla nieco drog,

    w ostatniej chwili dostrzegamy, e woda spadajca z gr

    utworzya na niej pytkie jeziorko. Tafl wody widzimy,

  • a tak bardzo nie przeszkadza. Kolejnej przeprawy przez wod nie ryzykuj, oddaj motor w rce Maka i zastanawiam si tylko,

    co bym zrobia w takiej chwili, gdybym w t podr wybraa si sama

    Gry, wysoko, wok gsty czarny las i ywej duszy, nagle droga rozwidla

    si na dwie strony Ktr wybra? Szstym zmysem Maciek wybiera

    dobrze i tak jeszcze par razy na czuja cigle trzymamy si trasy.

    W pewnym momencie czuj smrd palonej gumy, pniemy si wanie pod

    kolejny szczyt, a e miota mn na boki to stwierdzam, e widocznie

    na tych cholernych kamieniach zapaam gum. Tylko tego nam

    brakowao! Staj na rodku drogi starajc si utrzyma moto w pionie,

    co na tym pochyleniu nie jest atwe, i czekam na Maka. Na szczcie wszystko jest ok., ta guma to nie moja i jeszcze nie teraz.

    Dalej wic przed siebie w t guch noc i cisz, przerywan odlegym szczekaniem psw,

    a moe to nie psy, a ich dalecy kuzyni daj sobie cynk, e dwa smaczne kski znalazy si

    na wycignicie ostrych kw? Wyobrania podsuwa coraz to nowe i bardziej krwawe

    scenariusze, ale nage pojawienie si asfaltu pod koami to ju nie jej sprawka. Tak jak si

    skoczy, tak i znienacka powrci! O dziki Bogowie, koniec koszmaru! Mam ochot

    zsi z motoru i ucaowa t cudownie gadk, lnic w wietle reflektorw

    powierzchni!

    Zatrzymujemy si w najbliszej wiosce, dwa sklepy przy drodze jeszcze otwarte,

    maleki prywatny hotel z trzema pokojami tu obok. Ju dzwoni po waciciela wic

    w midzyczasie robimy zakupy: chleb, ser, co do picia. Rozkadamy si z tym majdanem

    na krawniku pod hotelem i celebrujemy pierwszy yk zimnego piwa.

  • Drugi yk i biegn do sklepu po kiebas, bo doczyy do nas dwa wychudzone psy i ju od jakiego czasu ucztujemy razem, po trzecim

    trzeba jeszcze skoczy po piwo, bo dosiado si do nas dwch miejscowych, ju wskazujcych.

    Przy niadaniu towarzysz nam ju tylko czworonogi. Prbowa wkrci si jeszcze do towarzystwa may szczeniak, ale zanim

    zdylimy zareagowa, zosta przepdzony przez nasze psy. Bylimy ich i tylko ich, nie mogy pozwoli, eby jaki intruz podjada

    nalene im kski, nie wiadomo kiedy znowu trafi im si co tak cennego. Nigdzie, gdziekolwiek bylimy, przenigdzie nie widzielimy tak

    straszliwie wychudzonych, zabiedzonych psw jak w Gruzji. Wcz si wzdu drg, same lub w grupie, opuszczone, godne, chore.

    Ich koci dosownie przebijaj skr, oczy ebrz o co do jedzenia, a kady nasz nieco gwatowniejszy ruch sprawia, e podwijaj ogony

    pod siebie i uciekaj w strachu, bo moe za wycignit rk poleci kamie Podobno niektre z tych psw maj wacicieli, tyle e ci

    chyba nigdy nie splamili si ich nakarmieniem. Pies ma si sam wyywi wic zostawia si go na pastw parszywego psiego losu

    P biedy latem kiedy jest ciepo, strach pomyle, co dzieje si tu zim, gdy nieg i mrz?! A kiedy raz wskazujemy komu

    z miejscowych jednego z takich psich nieszcznikw, wzrusza ramionami i jedynym komentarzem jest normalno.

    No wanie; normalno - sowo wytrych niczym hiszpaskie maniana, towarzyszy nam

    od Gruzji, przez te wszystkie bye stany, a po Rosj. Normalno, czyli ani le,

    ani dobrze, tak jak byo i jest. I jak bdzie, bo po co zmienia co, co trwa od wiekw

    i jako dziaa. Kiedy pytamy czy droga przed nami jest dobra i w odpowiedzi

    syszymy normalno wiemy, e bdzie dziurawo i nierwno, ale da si przejecha.

    yje si te normalno, czyli jako tako, czasem idzie jak po male, czasem jak

    po grudzie, ale cigle jako si yje. Normalno to porzdek i stan pozytywny i lepiej

    eby tak zostao, bo alternatyw jest tylko chuowo, a wic cakiem le. Tylko raz

    usyszelimy to okrelenie w odniesieniu do drogi i rzeczywicie idealnie oddawao

    ono jej stan, tyle e byo to w Kazachstanie.

  • Wjedamy wanie do Azerbejdanu. Droga przez wsie, czyste i uporzdkowane.

    Poty wzdu drogi wymalowane w mieszne krowie ciapki, ludzie nas pozdrawiaj,

    co chwila czujemy te na sobie wzrok byego prezydenta Hajdara Alijewa, przyglda

    nam si bacznie z wielkich banerw. Po godzinie mamy ju do jego obecnoci

    na kadym kilometrze, zwiewamy wic w bok i szlag nas trafia. Czy zamiast

    pomnika prezydenta, nie mona by ludziom podcign wody do domu?

    Wyremontowa drogi, odnowi szkoy w wiosce? Gdzie si podziewa ta wielka

    kasa z ropy?!

    Docieramy

    do Szaki, gdzie na prywatnej kwaterze gospodarz

    czstuje herbat i jako e dom muzumaski, to i prosi

    o przestrzeganie paru zasad: buty zostawiamy na

    zewntrz, mczyznom rki nie podajemy (my-kobiety),

    od siebie dodajemy jeszcze nie narzucanie si matce

    Gospodarza. Kiedykolwiek nasze drogi si przetn udajemy, e nic na tej drodze nie stano a to, co uchwyci nasz wzrok, to tylko

    jakie zawirowanie powietrza, cie wiatru, bd na siatkwce Wyrywamy si stamtd na piwo i odkrywamy, e oto w miecie odbywa

    si zjazd harleyo-motocyklowy! Wic to std te zajte hotele! W karawanseraju spd uczestnikw i koncert, i gdyby nie to, e piwa

    tu nie uwiadczysz, wszystko byoby jak na naszych zlotach Rano wypijamy z motonitami z Baku poegnaln herbat, bo wypatrzyli

    nas znad kawiarnianego stolika i nie moglimy przecie odmwi. Gnamy dalej w gr