scenariusz spektaklu

  • View
    215

  • Download
    2

Embed Size (px)

Text of scenariusz spektaklu

  • 1

    Akademia Modego Filozofa 2011

    Wydzia Filozofii Chrzecijaskiej UKSW

    w Warszawie

    Scenariusz

    Zo na awie oskaronych

    Autorzy tekstu:

    Adrian Anczarski

    Maciej Baa

    Konrad Czopek

    ucja Dubrawska

    Ania Lorek-Maciejuk

    Sonia Ruszkowska

    Dorota Zapisek

  • 2

    PROKURATOR: Wysoki Sdzie, awo przysigych; nim przedstawi rezultat

    ledztwa winien jestem Pastwu wyjanienie. Powsta bowiem swego rodzaju

    precedens. Wpyno do mnie zawiadomienie o popenieniu przestpstwa.

    Rozpoczto procedur sprawdzajc. Z uwagi na fakt, i prokuratura nie

    dysponuje danymi osobowymi podejrzanego ani te adresem staego

    zameldowania a jedynie rysopisem, rozesano list goczy, waciwie wszdzie,

    kady jest potencjalnym podejrzanym. Takiego przypadku prokuratura jeszcze

    nie miaa. Oskarony moe ukrywa si pod postaci kadego z nas. Nie ma

    osoby, ktra mona by wykluczy z krgu podejrze..

    Wysoki Sdzie, awo Przysigych, posta, z ktr mamy do czynienia wymaga

    szczeglnej uwagi, czujnoci i ostronoci. Nasz podejrzany jest mistrzem

    pozoru. Jak zostao wczeniej wspomniane, potrafi si doskonale maskowa.

    Zmienia nie tylko swj wizerunek, lecz take metody dziaania. W codziennoci

    kryje si za drobnymi sprawami: kamstewkiem, uszczypliwoci, niczym

    nieuzasadnion niechci wobec kogo. Przybiera rne maski, ktre mona

    by okreli jednym mianem: przecitno. Czy przeraa nas przecitno?

    Nasz podejrzany przyczaja si w przecitnoci, pozornej banalnoci. Ale

    Wysoki Sdzie, w rzeczywistoci jest mionikiem dzie wielkich o

    nieprzecitnym rozmachu, wrcz poraajcych. I mamy przypuszczenia, e nie

    dziaa sam. Istniej dowody na to, e ma powizania. Midzy innymi z

    nienawici, dz panowania nad innymi a take z cierpieniem i mierci.

    Chtnie wsppracuje z nieszczciem, adoruje rozpacz. Czsto dziaa dla cile

    okrelonego celu, precyzyjnie, metodycznie, perfekcyjnie, zadaje sobie wiele

    trudu by zrealizowa swoje zamierzenia. Czasem sprawia wraenia cakowitej

    niepoczytalnoci, dziaa na olep, w sposb niczym nieuzasadniony, wrcz

    bezinteresowny, niczym szaleniec.

  • 3

    Wyniki wstpnego ledztwa pozawalaj nam sdzi, e mamy do czynienia z

    postaci wyjtkowo niebezpieczn.

    Wysoki Sdzie, wnosz o otwarcie przewodu sdowego i rozpoczcie procesu.

    Ostrzegam, e oskarony jest wyjtkowo przebiegy; bdzie nam si wydawao,

    e to nie jego wina, wszak by gdzie indziej, i zarazem, e ju tu jest, e

    zawsze tu by. Powierzam ocenie Wysokiego Sdu i awy Przysigych t

    straszn posta, ktra chce nas przekona, e jej nie ma. Niech Sd oceni, czy

    podejrzany jest, czy nie jest winny zarzucanych mu czynw.

  • 4

    A. SCHOPENHAUER

    SD: Na pierwszego wiadka oskarenia powouj A. Schopenchauera.

    Prezentacja

    SD: Udzielam gosu pani prokurator.

    PROKURATOR: Dzikuj Wysoki Sdzie. Kiedy i w jakich okolicznociach

    wiadek spotka oskaronego?

    SCHOPENHAUER: Spotykam go nieustannie, wszdzie. Jest wszechobecny.

    PROKURATOR: To art? Prosz, by wiadek by bardziej precyzyjny.

    SCHOPENHAUER: Wysoki Sdzie, to nie art. Wszyscy widzimy, e suma

    cierpie i za na wiecie nieskoczenie przekracza sum dobra. wiat jest zy i

    do tego cakowicie pozbawiony sensu. Brak w nim jakiegokolwiek adu. Moe z

    wyjtkiem dziaa na zasadzie przyczyna skutek. Moe to jest przykad

    jakiego tam adu, ale reszta. Reszta, to po prostu samo zo. Wbrew

    bzdurom wygaszanym przez jaki idealistw nie ma adnego nadrzdnego

    sensu, ktry rzdzi wiatem i histori. wiat to kosmiczny chaos przeniknity

    cierpieniem, przymusem i zem.

    PROKURATOR: W czym wiadek upatruje przyczyny takiego stanu rzeczy?

    SCHOPENHAUER: W naturze rzeczywistoci.

    PROKURATOR: Prosz o dokadne wyjanienie co wiadek ma na myli.

  • 5

    SCHOPENHAUER: Dobrze, zatem po kolei: rzeczywisto, czyli wiat, ktry

    nas otacza, wiat naszego dowiadczenia jest wiatem zjawiskowym. Np. ta

    awka naley do wiata moich umysowych przedstawie.

    ADWOKAT: Sprzeciw. Wysoki Sdzie, wiadek nie odpowiada na pytania. Co

    natura rzeczywistoci i awka maja wsplnego ze zem?

    SD: Oddalam sprzeciw, prosz wiadka o bardziej zwize i precyzyjne

    odpowiedzi.

    SCHOPENHAUER: Wysoki Sdzie, wiele lat powiciem badaniu tajemnicy

    rzeczywistoci. Spraw tej rangi nie wyjania si jednym zdaniem. Prosz o

    cierpliwo.

    To co nazywam zjawiskiem to widzialna stron rzeczywistoci. Ale pod tym

    pozorem widzialnoci kryje si inna rzeczywisto, ta prawdziwa, ktr ja

    nazywam. wiat to nie przedmioty, awki, lasy. wiat to wola.

    PROKURATOR: Dlaczego wola? Co Pan opowiada? Wola jest tylko w

    czowieku. Mam teraz wol suchania Pana. Ale cay wiat jest wol? Chyba

    Pan przesadza.

    SCHOPENHAUER: Kada rzecz, ktra istnieje robi wszystko by utrzyma

    swe istnienie. wiat, zwierzta, roliny, czowiek. Istniej, bo chc za wszelk

    cen istnie. Oczywicie kosztem innych. Dlatego wiat jest peen konfliktu,

    nienawici, dzy panowania nad innymi, cierpienia. Zo jest konsekwencj

    istnienia woli. Chcemy istnie, za wszelk cen, po trupach, i dlatego

    cierpimy. Cay wiat cierpi

  • 6

    PROKURATOR: Czy to znaczy, e oskarony, zwany Zem, nie jest winny?

    SCHOPENHAUER: To znaczy tylko tyle, e nie mona go wyeliminowa.

    Mona prbowa uly cierpieniom, minimalizowa je. Ale charakteru wiata i

    ludzkiego ycia nie zdoamy zmieni. Niestety moje wnioski s pesymistyczne:

    zo jest nieprzezwycialne i wszechobecne.

    PROKURATOR: Dzikuj, nie mam wicej pyta.

  • 7

    G. W. LEIBNIZ

    SD : Wzywam na wiadka obrony Gottfrieda Wilhelma Leibniza.

    Prezentacja

    SD: Oddaj gos obronie.

    ADWOKAT: Dzikuj Wysoki Sdzie. W jakich okolicznociach zetkn si

    Pan ze zem?

    LEIBNIZ: Nie, zem, to nie. Nie przesadzajmy. Raczej z pewn

    niedoskonaoci, jaka daje si zaobserwowa w wiecie. Zo, jak dla mnie, to

    zbyt mocne sowo.

    ADWOKAT: Co wiadek ma na myli mwic o niedoskonaoci.

    LEIBNIZ: Zacznijmy od pocztku. To, co jest stworzone przez doskonaego

    Boga nie moe by tak samo doskonae, bo gdyby byo doskonae, to niczym by

    si nie rnio od Boga. A wiat Bogiem nie jest. Zgadza si Pan?

    ADWOKAT: Chyba tak..

    LEIBNIZ: Jeli wiat Bogiem nie jest, to musi by mniej doskonay ni On,

    czyli mam pierwotna niedoskonao. wiat nie jest doskonay, bo inny by nie

    moe.

    ADWOKAT: A to niedoskonao nie jest zem?

  • 8

    LEIBNIZ: Ju mwiem, za mocne sowo, moe to i zo, ale wol mwi

    niedoskonao czy brak dobra. Z natury jestem optymist.

    ADWOKAT: Niewiele nam to jednak wyjania. Obserwujemy cierpienie,

    jakiego ludzie doznaj, zo jakie czyni innym, czy to te malutka pierwotna

    niedoskonao?

    LEIBNIZ: Twierdze uparcie, e w pewnym sensie tak. Cierpienia fizyczne,

    katastrofy, kataklizmy, to dziaania praw natury, ktrej jestemy czci, a ktra

    nie jest Bogiem, wic jest niedoskonaa. A zo czynione innym, tzw. zo moralne

    a to z kolei skutek naszej niedoskonaej. W kocu te nie moemy rwna si

    z doskonaoci Boga.

    ADWOKAT: Kto zatem odpowiada za zo? Skoro Bg jest stwrc wiata i

    stworzy go wanie takim czy nie on odpowiada za konsekwencje swego

    nieudanego dziea? Czyli winien jest Bg!

    LEIBNIZ: W adnym razie. Czy oczekuje Pan, e Bg zawiesi prawa natury

    dla naszej przyjemnoci, bdzie nieustannie czyni cuda by ludzie przestali

    czyni sobie wzajemnie zo? Bg nie zmienia dla naszego widzimisi praw

    natury, regu logiki, matematyki czy przykaza moralnych. Da nam woln

    wol. Mamy wybr.

    Prosz sobie wyobrazi, e Stwrca zaprogramowa wiat tak by wszyscy byli

    zdolni tylko do czynienia dobra. Czy byby to nadal dobry wiat? Czy nie

    nazywamy dobrymi uczynkw pyncych z wolnej woli a nie pod przymusem?

    wiat, w ktrym yjemy jest najlepszym z moliwych wiatw, jaki mg

    stworzy Bg. Nasze cierpienia i bl, ktrych jestem take wiadom s czci

    tego wiata. Niedoskonaego, i owczym, nie przecz temu, ale i tak najlepszego

    z moliwych.

  • 9

    ADWOKAT: Czy wiat byby gorszy gdyby byo w nim mniej cierpienia?

    LEIBNIZ: To jest le postawione pytanie. Ostateczny bilans tylko Bogu jest

    znany. Trzeba ufa Boskim planom.

    ADWOKAT: A zatem oskarony nie jest winny?

    LEIBNIZ: W jaki sposb moe by winny skoro jest tylko konieczn

    niedoskonaoci tego wiata, ktry nie jest Bogiem

    ADWOKAT: Dzikuj, nie mam wicej pyta.

  • 10

    I. KANT

    SD: W takim razie wzywam kolejnego wiadka oskarenia: Immanuela Kanta.

    Prezentacja

    SD: Co wiadek ma do zakomunikowania Wysokiemu Sdowi na temat winy

    oskaronego?

    KANT: Wysoki Sdzie, twierdz, i mam dowody na to, e czowiek posiada

    naturaln skonno do za.

    PROKURATOR: Na czym polega ta skonno i jakiego rodzaju dowodami

    dysponuje wiadek. adne dowody rzeczowe nie zostay zawczasu

    przedstawione Wysokiemu Sdowi.

    KANT: Ach, te dowody rzeczowe! Dowody, ktrymi ja dysponuje to dowody

    oparte na ludzkim rozumie! Wszystko, o czym bd mwi, wynika z rozumu i

    na drodze rozumowej moe by potwierdzone. A kady czowiek, w co wierz,

    dysponuje rozumem, dowody rzeczowe s tu zbdne. Wystarczy nauczy si

    posugiwa wasnym rozumem

    SD: Niech wiadek nie posuwa si za daleko, aby nie zosta oskarony o

    obraz Wysokiego Sdu! Prosz mwi, na czym polega skonno ludzka do

    czynienia za.

    KANT: Skonno do za jest wrodzona i ma trzy stopnie. Po pierwsze, jest

    saboci ludzkiego serca w przestrzega